20.01.2021

Grzegorz Pawelec

Nie popełnijmy drugi raz tego samego błędu

Polska już raz przegapiła rewolucję OZE. Nie braliśmy czynnego udziału w tworzeniu nowego rynku i dziś jesteśmy tylko importerem technologii związanych z energią odnawialną. Nie pozwólmy, aby historia się powtórzyła przy kolejnych etapach transformacji. Rozwój technologii wodorowych dopiero się rozpędza – mamy szansę wskoczyć do tego pociągu i na tym skorzystać.

 

Wodór to uniwersalny nośnik energii o szerokim zastosowaniu. Jego zaletą jest elastyczność przejawiająca się możliwością jego wykorzystania do dekarbonizacji wielu gałęzi przemysłu, sektora energetycznego i transportowego. Wodór można również relatywnie łatwo magazynować i produkować z niego energię elektryczną „na żądanie”, co czyni z niego idealnego kandydata do bilansowania zmiennych źródeł OZE, jak na przykład farmy wiatrowe czy PV.” Czysty wodór (zielony lub niebieski) spełnia najważniejsze założenia transformacji energetycznej – jest ekologiczny i pewny. Musimy się nauczyć go produkować tanio i na dużą skalę. W przyszlosci wodór będzie zmieniał całe sektory, bo tam gdzie znajdzie zastosowanie, pojawią się potrzeby badawczo-rozwojowe oraz inwestycyjnie.

 

Nowe technologie zawsze na początku są drogie i nie inaczej sprawa wygląda z rozwiązaniami wodorowymi. Oczywiście możemy przyjąć, że znowu lepiej poczekać aż bogate kraje europejskie wezmą na siebie ciężar ich produkcji a my je kupimy kiedy stanieją. Owszem możemy, ale takim podejściem stracimy czas i olbrzymie pieniądze. Rola importera technologii jest mało ambitna i zupełnie nie oddaje możliwości jakie dziś ma Polska. Na naszych oczach rodzi się olbrzymi rynek, a Polska ma całkiem niezłą pozycję wyjściową, aby czerpać z niego korzyści.

 

Technologie wodorowe są nam dobrze znane. Jesteśmy trzecim w Europie producentem wodoru szarego. Z punktu widzenia procesów wykorzystujących wodór, nie ma znaczenia czy mamy do czynienia z wodorem szarym czy zielonym, dlatego już dziś mamy odpowiednie kompetencje związane z magazynowaniem wodoru, obrotem i bezpieczeństwem. Teraz jest czas, żeby to wykorzystać. Dalszy etap transformacji energetycznej nie dokona się bez wodoru. Powinniśmy już dziś inwestować w rozwój technologii wodorowych, aby w perspektywie następnych 10 lat stać się ich ważnym eksporterem. Dzięki temu zyskamy podwójnie – zarówno tanią energię, jak i własne technologie.

 

W Polsce tyle się mówi o wodorze, że mogłoby się wydawać, że dostrzegamy potencjał gospodarczy wynikający z jego produkcji. Jednak nasza obecna strategia wodorowa, nawet jeśli zostanie zrealizowana w całości, uchroni nas jedynie przed zwiększeniem dystansu do liderów tego rynku w Europie Zachodniej. Ten dystans to mniej więcej 10 lat. Warto zrewidować podejście i zawalczyć o lepszą pozycję w Europie.

 

Po pierwsze zadajmy sobie pytanie ile czystego wodoru jesteśmy w stanie wyprodukować w Polsce. Po drugie skupmy się na budowie kompetencji i możliwości produkcji urządzeń, które służą do wytwarzania wodoru.

 

Podam kilka liczb, aby zilustrować skalę możliwości. Strategia UE zakłada pozyskiwanie 40 gigawatów elektrolizy do 2040 roku i kilkuset gigawatów do 2050 roku. Dziś możliwości wszystkich producentów z całej Europy są na poziomie raptem kilkuset megawatów elektrolizy. Przestrzeń do wzrostu jest olbrzymia.

 

Nawet jak nie mamy takich warunków do taniej produkcji zielonego wodoru jak Hiszpania, nadal możemy stać się częścią ogólnoeuropejskiego rynku urządzeń. Ten obszar został dobrze zidentyfikowany w ramach polskiej strategii wodorowej, jednak tempo realizacji założeń oraz skala są za mało ambitne. Często się chwalimy faktem, że jesteśmy trzecim producentem wodoru w Europie, ale jeśli nie przyspieszymy inwestycji, to w 2030 może będziemy najwyżej w połowie stawki. Inne kraje mają bardziej ambitne cele. Np. Portugalia ma imponujące plany produkcji wodoru zielonego i może stać się jego kluczowym producentem w Europie.

 

Musimy wykorzystać naszą szansę, szczególnie, że dziś na rozwój OZE są przeznaczane pokaźne środki finansowe. Niedawno zakończył się nabór w 1 konkursie Funduszu Innowacyjności EU ze środkami na poziomie 1 mld euro na rozwój technologii niskoemisyjnych. Złożone w nim wnioski opiewały na kwotę ponad 20 mld euro. Projektów wodorowych było około 100. Jeszcze kilka lat temu brzmiałoby to jak science ficton.

 

W ostatnim czasie dużo się zmieniło. Po pierwsze stale spadają koszty OZE. 80% kosztów wodoru zielonego to są koszty energii elektrycznej. Kiedy OZE spada poniżej kosztów energii z paliw kopalnych, to się okazuje, ze można produkować zielony wodór po cenie, która zaczyna być konkurencyjna w stosunku do wodoru szarego. Po drugie ważny jest efekt skali. I to jest główny cel w krajach Zachodniej Europy. Produkcja wodoru zielonego w małej skali praktycznie nigdy nie będzie konkurencyjna. Skala jest niezbędna do osiągnięcia konkurencyjności cenowej. Prowadzone projekty badawcze są ukierunkowane na obniżenie kosztów elektrolizy, obniżenie kosztów kompresorów czy na poprawę efektywności energetycznej, ale jednak główny nacisk jest skierowany na zwiększenie skali z projektów demonstracyjnych do prawdziwych projektów przemysłowych. To doprowadzi samo w sobie do obniżenia ceny energii z obecnych 4–5 euro za kilogram do 2-3 euro za kilogram w 2030, a w dalszej perspektywie do ceny konkurencyjnej w stosunku do produkcji szarego wodoru.

 

Przez najbliższe 10 lat powinniśmy inwestować we własną produkcję, aby potem czerpać z tego korzyści. Zyskamy tanią energię i dzięki wodorowi będziemy mogli wprowadzać więcej OZE do naszego systemu energetycznego. Jeśli staniemy się producentem technologii wodorowych, to korzyści będą odczuwalne na poziomie całej gospodarki. Przeanalizujmy to na przykładzie sektora morskiego.

 

Niedawno było głośno o rozpoczęciu produkcji dużego promu typu Ro-Pax, napędzanego wodorem, choć jeszcze rok temu, wielu ekspertów twierdziło, że na rynku morskim wodór będzie jedynie paliwem niszowym, zarezerwowanym jedynie dla małych statków. Ponadto, do budowy farm wiatrowych na morzu potrzebne są olbrzymie ilości statków do bieżącej obsługi. Biorąc pod uwagę same tylko statki typu CTW (ang. Crew Transfer Vessels), aby sprostać celom UE mówiącym o 300 gigawatów offshoru do 2050 roku, już dziś należałoby rozpocząć produkcję 2 statków tygodniowo. Jakie to może mieć przełożenie na polskie stocznie? Rodzi się niebagatelna szansa, której nie możemy przegapić. Takich sektorów jest więcej.

 

Celem Polski i polskich przedsiębiorców powinno być aktywne budowanie rynku technologii wodorowych, aby stać się jednym z kluczowych eksporterów tych rozwiązań w Europie. Dzięki temu mamy szansę zmniejszenia dystansu do dzisiejszych liderów OZE. Wykorzystajmy środki unijne w mądry sposób, tak aby polski przemysł mógł generować wartość dodaną i stać się dzięki temu pełnoprawnym uczestnikiem transformacji energetycznej.

Grzegorz Pawelec

Research, Innovation and Funding Manager Hydrogen Europe Grzegorz dołączył do Hydrogen Europe w maju 2019 r. na stanowisko Research, Innovation and Funding Manager. Odpowiada za koordynację Morskiej Grupy Roboczej, koncentrującej się na dekarbonizacji żeglugi, a także Grupy Roboczej ds. Finansów, koncentrującej się na przyszłym IPPP w zakresie wodoru w ramach programu Horizon Europe i fundusz innowacyjny ETS. Posiada 15-letnie doświadczenie w doradztwie zawodowym, specjalizując się w projektach obejmujących gaz ziemny do celów energetycznych, odnawialne źródła energii oraz paliwa alternatywne, takie jak LNG i wodór.